Wielu przedsiębiorców przez długi czas próbuje ratować firmę za wszelką cenę. Biorą kolejne kredyty, odkładają płatności podatków, składek ZUS czy faktur dla kontrahentów, licząc, że sytuacja za chwilę się poprawi. Problem polega jednak na tym, że im dłużej firma pozostaje niewypłacalna, tym większe ryzyko odpowiedzialności osobistej członków zarządu.
Właśnie dlatego w wielu przypadkach upadłość firmy nie jest porażką, lecz świadomą i odpowiedzialną decyzją biznesową. Dobrze przeprowadzone postępowanie pozwala często ograniczyć straty, uporządkować sytuację przedsiębiorstwa oraz przede wszystkim ochronić zarząd przed bardzo poważnymi konsekwencjami finansowymi.
Największym błędem przedsiębiorców jest zbyt długie zwlekanie z reakcją. W praktyce wielu właścicieli spółek zgłasza się po pomoc dopiero wtedy, gdy na rachunkach są zajęcia komornicze, urząd skarbowy prowadzi egzekucję, a wierzyciele składają pozwy do Sądu. Tymczasem przepisy jasno wskazują, że zarząd ma obowiązek zareagować odpowiednio wcześniej.
Dla wielu osób ogromnym zaskoczeniem jest to, że odpowiedzialność może obejmować nie tylko majątek firmowy, ale również prywatne oszczędności, nieruchomości czy wynagrodzenie członka zarządu. Właśnie dlatego tak ważne jest odpowiednio szybkie podjęcie działań restrukturyzacyjnych albo złożenie wniosku o ogłoszenie upadłości.
Bardzo istotny jest również art. 116 Ordynacji podatkowej. Przepis ten dotyczy odpowiedzialności członków zarządu za zaległości podatkowe spółki, w tym między innymi za VAT, CIT czy składki publicznoprawne. Jeżeli spółka nie reguluje swoich zobowiązań wobec urzędu skarbowego lub ZUS, odpowiedzialność może zostać przeniesiona bezpośrednio na członków zarządu.
W praktyce oznacza to, że brak reakcji w odpowiednim momencie może doprowadzić do sytuacji, w której przedsiębiorca przez wiele lat będzie spłacał prywatnie długi firmy, która już dawno przestała istnieć. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, jak ogromne konsekwencje może mieć dalsze prowadzenie niewypłacalnego przedsiębiorstwa bez podjęcia formalnych działań.
Właśnie dlatego odpowiednio szybkie złożenie wniosku o upadłość bardzo często staje się formą ochrony zarządu. Jeżeli członek zarządu wykaże, że we właściwym czasie złożył wniosek o ogłoszenie upadłości albo podjął działania restrukturyzacyjne, może uwolnić się od odpowiedzialności przewidzianej zarówno w art. 299 KSH, jak i art. 116 Ordynacji podatkowej.
Co ważne, sama upadłość firmy nie zawsze oznacza całkowity koniec działalności zawodowej przedsiębiorcy. Bardzo wielu przedsiębiorców po zamknięciu jednej spółki wraca później do biznesu z dużo większym doświadczeniem i ostrożnością. Czasami kontrolowane zakończenie nierentownej działalności jest znacznie lepszym rozwiązaniem niż dalsze pogłębianie zadłużenia i ryzykowanie odpowiedzialności prywatnym majątkiem.
W praktyce najwięcej problemów mają dziś przedsiębiorcy, którzy zbyt długo próbują „przeczekać” kryzys. Tymczasem szybka reakcja daje często możliwość spokojnego uporządkowania sytuacji, ochrony przed narastaniem zobowiązań oraz uniknięcia wieloletnich sporów z wierzycielami i organami skarbowymi.
Warto pamiętać, że celem prawa upadłościowego nie jest karanie przedsiębiorców, ale uporządkowanie sytuacji niewypłacalnej firmy. Im wcześniej przedsiębiorca zgłosi się po profesjonalną pomoc, tym większa szansa na wybór najlepszego rozwiązania — restrukturyzacji, układu albo bezpiecznego przeprowadzenia upadłości z ochroną zarządu przed osobistą odpowiedzialnością.




